REKOMENDACJE

REKOMENDACJE PO 12-13 SESJACH MENTORINGU/COACHINGU (równowartość 3 miesięcy pracy wspólnej i indywidualnej - między sesjami)

26.08.2019

Do Pani Ewy Białek trafiłam w kwietniu 2019, w bardzo złym momencie swojego życia. Byłam pełna bezsilości, smutku, brakowało mi energii do walki z codziennością. Problemy rodzinne (agresja psychiczna, emocjonalna, której celem byłam i ja i dzieci, dodatkowo opieka nad niepełnosprawnym synem) wydawały mi się nie do pokonania. Czułam się ciągle zmęczona, zestresowana, pozbawiona nadziei, wciąż się zamartwiałam - co mam dalej robić, bo nie mam tak naprawdę żadnego wpływu na to co się dzieje w domu. Nie miałam już nawet siły by się złościć. Pamiętam, że zapytałam Panią Ewę w pierwszej rozmowie - czy w takiej sytacji Pani metoda mi pomoże?

W ciągu 12 sesji powoli zaczęłam inaczej patrzeć na swoje problemy, nauczyłam się zarządzać swoimi emocjami, reakcjami, nauczyłam się jak kochać te cząstki siebie, z których nie byłam dumna. Mówi się - pokochaj siebie. Tylko jak to zrobić gdy wokół panuje burza a emocje sięgają zenitu? To niezwykłe, jaką przemianę przeszłam w tak krótkim czasie. Metoda Teatru Wewnętrznego, którą pracuje Pani doktor jest niezwykle skuteczna. Otrzymałam odpowiedzi - konkretne metody- na to jak mam sobie radzić w trudnych sytuacjach, jak zachować spokój i godność. Nie zawsze jeszcze mi sie to udaje, ale sam fakt, że wiem że da się, i jak to zrobić, zdjął z moich barków ogromy ciężar.

Co się zmieniło? Przede wszystkim to jak myślę o sobie i o tym co mnie spotyka. Wiem, co jest silne we mnie i wiem jak z tej siły korzystać ze spokojem i miłością. Reaguję zupełnie inaczej. To z kolei zmieniło całą sytuację w mojej rodzinie. Zrozumiałam jakie schematy postępowania stosowałam do tej pory i ja, i mąż. Gdy to sobie uświadomiłam, zmieniłam je. Umiałam też we właściwy sposób porozmawiać z mężem, który nie tylko zrozumiał, co chcę mu przekazać, ale sam zmienił swoje schematy. Praktycznie z dnia na dzień. Nie sądziłam, że to jest możliwe. I najważniejsze - dzieci również zauważyły tą zmianę!

Jestem pełna nadziei na przyszłość. Nie tylko mam konkretne metody, którymi mogę pracować nad swoimi emocjami, myślami, reakcjami. Odzyskałam wewnętrzną siłę i mam teraz energię by rozwijać się również zawodowo.

Jestem ogromnie wdzięczna Pani Ewie Białek za niezwykłą mądrość, ogromną wiedzę, uważność na każde słowo, pełen zrozumienia i miłości sposób prowadzenia mnie przez cały proces. M N

***

23.08.2019

Rozpoczynając sesje mentoringu (równoważne 13 sesjom) byłam zagubiony, pełen wątpliwości i pytań na temat odnalezienia w sobie zdrowia. Od lat zmagam się z bólem całego kręgosłupa i pomimo wielu lat niepowodzeń związanych z leczeniem, wciąż szukałem odpowiedzi. Długo myślałem, że uzdrowienie jest na zewnątrz mnie i że mój problem dotyczy tylko natury fizycznej. Psychosynteza i jej bardzo inspirująca nauczycielka, Pani Dr Ewa Białek uświadomiła mi, że zdrowie drzemie wewnątrz mnie, tylko należy właściwie po nie sięgnąć., biorąc pod uwagę wszystkie sfery życia. Poprzez pracę nad moim wewnętzrnym teatrem zrozumiałem, że jest we mnie mały chłopczyk, który potrzzebuje szczególnej uwagi i miłości, której nie otzrymał wcześniej od rodziców. Ogrom pytań, które wcześniej kierowałem do świata, pozostawały bez odpowiedzi, lecz, gdy poznałem techniki pracy z moimi aktorami, potrafię stawiać pytania o wiele świadomiej. Dzięki temu Wszechświat podsuwa mi skuteczne wskazówki, aby rozwiązać problem.

Życie po sesjach mentoringowych stało się pewnego rodzaju misją, dzięki której swoje słabości mogę przezwyciężąć i transformować na sukcesy w życiu prywatnym jak i zawodowym.

Jestem bardzo wdzięczny Pani Doktor Ewie Białek za bardzo wspaniały, inspirujący czas, który miałem okazję spędzić, poznając na nowo smaki życia, odkrywając w sobie i w innych miłość, słuchając sygnałów uważnie na zewnątrz jak i wewnątrz siebie. PJ.

+++

PODSUMOWANIE PO 3 MIESIĄCACH 24.04.2019

Po 3 miesiącach mam poczucie, że życie toczy się w kierunku, w jakim chcę. Już się naprawdę dzieje!. To było bardzo ważne! Zobaczyłam, że może być bardzo, ale to bardzo inaczej!

. Miałam poważny problem, ogromny problem braku akceptacji siebie. Na początku, będąc już po kilku terapiach, nie wierzyłam w powodzenie. Nie wierzyłam w życie, ani w siebie, czułam się niepotrzebna. Pierwszym przełomem było powiedzenie Pani Ewy, że jestem w gronie wrażliwych, a więc wybrańców, którzy więcej widzą, czują, rozumieją. To było jakby olśnienie. Potem było zaznajomienie z wyższym poziomem siebie. W domu to robię. Mam większą mobilizację do działania. Przez ćwiczenia sama się mobilizowałam. Poczułam własną wartość!!! - to było bardzo, bardzo ważne!!!

Mam wrażenie, że ktoś nade mną czuwa i nie jestem już sama. Jestem bardziej poukładana. Ogromnym przełomem było uświadomienie sobie rzeczywistej traumy. To było bardzo ważne. Wybudziłam poczucie własnej wartości. Już nie dołuję wiecznie siebie. Mam wiele ciepłych uczuć dla siebie, a coraz mniej autodestrukcji.

Zaczęłam lubić siebie, dbać o siebie, sprawiać sobie przyjemności. Myślę inaczej, zasługuję....stać mnie na...Będę to stale robić. Zaczyna się wszystko dziać w dobrym kierunku!!!
Już się dzieje!!! Już realizuję moje marzenie, urzeczywistniam je....Pani Ewa któregoś razu powiedziała, że życie ma sens, moje życie!!! Uwierzyłam w to....i zobaczyłam!! (MP)

+++

07.03.2019

Kiedy zgłosiłam się na spotkania (SKYPE, mieszkam za granicą), bardzo cierpiałam, moje ciało I dusza wręcz płakały I nie potrafiłam zrozumieć dlaczego tak jest i dlaczego mnie to spotkało jak również innych ludzi, którzy cierpią na fibromialgię lub inną chorobę.

Wszystkie informacje, które znalazłam w internecie czy od innych ludzi były bardzo interesujące i ważne ale to wszystko mnie przerastało i nie potrafiłam sobie z tym poradzić żeby ułożyć ta całą układankę.

Dopiero kiedy zaczęłam uczęszczać na sesję do pani dr. Ewy Danuty Białek wszystko zaczęło się dla mnie powoli układać.

Zrozumiałam skąd pochodzi mój ból i jak sobie z nim radzić oraz jak zrozumieć kim jestem i jaki mam cel w życiu. Teraz zrozumiałam jak ważne jest być sobą i jak robić żeby być sobą oraz, że mamy możliwość wchodzenia głębiej w siebie i poznawania kim jesteśmy.

Poprzez moje sesje poznawałam siebie i teraz wiem, które aktorki w mojej sztuce są słabsze, a które mocniejsze i jak mogę tym słabszym pomagać i wspierać poprzez te mocniejsze. Dowiedziałam się że to ja jestem zarówno reżyserem, autorem jak i każdym aktorem współuczestniczacym w mojej sztuce, które nazywa się Życie a konkretnie "Stone for my soul". Kamień jako wsparcie, który ma też świadomość jak ja. Żebym świadomie mogła przeżyć moja sztukę, bo taki scenariusz jaki sobie napiszę taki będzie się zadziewał w moim życiu. Zatem stawiam sobie cele i jestem konsekwentna w dążeniu do wyznaczonego celu poprzez świadome wsparcie moich aktorów, którzy mają swoje potrzeby i muszę ich słuchać i odpowiadać na ich prośby, które są wskazówką do rozwiązania moich wyzwań życiowych. Jeżeli znam odpowiedź, to pomagam od razu. Jeżeli nie, to zwracam się do siebie i pytam mojego Wyższego Ja i odpowiedź w moim przypadku pojawia się od razu.

Zrozumiałam, że harmonia ☯ i miłość okazywana ludziom, którzy nie rezonują z tymi wartościami, po jakimś czasie ich zmienia i zaczynają oni że mną rezonować i przyciągam tylko takich ludzi, a inni odchodzą. Jest to praca ciężka i czasochłonna, ale daje rezultaty i nawet najbardziej oporni się zmieniają. Naprawdę!

Moje bóle duszy i ciała były wynikiem aktorek, których nigdy nie zaakceptowałam i nie pokochałam. Od czasu, kiedy zaczęłam je obserwować i mówić im, że ja tu jestem i zawsze z nimi będę, bo są częścią mnie, ze je kocham i akceptuję, zaczęłam się lepiej czuć i wiem, że muszę jeszcze popracować nad tym, żeby czuć się jeszcze lepiej.

Wiem, że nie jestem sama i że siła wyższa, Bóg, zawsze tam jest i zawsze mogę na nią liczyć bo wiem jak to robić, żeby się z nią spotykać.

Teraz wiem, czym jest podświadomość, moim małym wewnętrznym dzieckiem, które mnie potrzebuje i wiem jak się nim zaopiekować, np. poprzez ćwiczenia z lustrem, to stanie się cud, bo jestem cudem.

Wiem czym jest świadomość i jak ją rozwijać np poprzez medytacje oraz czym jest wola - energią, pragnieniem i zdolnością dokonywania wyborów, która jest dobra, skuteczna i silna. To działanie efektywne i skuteczne..

Jeżeli coś mnie trapi, zawsze mogę napisać list do reżysera i jeżeli napiszę konkretne pytanie dostanę konkretną odpowiedź.

Ważnym elementem terapii była nauka komunikacji bez emocji, prosta, pozytywna. Jeśli emocje mnie ogarniają i nie jestem sobą, to mówię, że nie jestem gotowa na rozmowę, muszę to przemyśleć i dam znać kiedy będę gotowa. Wspaniałe narzędzie Heart talk (mówienie z serca) - do komunikacji, które poznałam, ułatwiło mi znacznie życie na pewno będę stosowała z moim partnerem i dzieckiem oraz innymi ludźmi. Również pozytywne komunikaty typu Ja.... mnie... o mnie.... Kiedy ty... czuję... to mnie... Jeżeli dobrze rozumiem.... Żebym była rozumiana... Umiem... Potrafię... Rozumiem...

Ważnym aspektem w życiu, oprócz kochania siebie i innych, jest wybaczanie. Kiedy nie wybaczam, moje serce jest zamknięte do kochania. Noszę wtedy kamień w moim sercu.

Nauczyłam się zatem, żeby wszystkie krzywdy oddawać swojemu Wyższemu Ja, wyrzucam kamień z mojego serca już go nie potrzebuję. Najlepiej to wykonać opisując to i wizualnie przytulić i pożegnać. Nosząc krzywdę w sobie krzywdzę siebie.

Będę wiele razy wracała do moich notatek, budowała i realizowała swoje życie według kroków, które poznałam podczas naszych spotkań.

Jestem ogromnie wdzięczna i dziękuję z całego serca, ponieważ od teraz, cokolwiek wychodzi z moich ust, będzie pochodziło z mojego serca i to co ja chciałabym usłyszeć od kogoś.

Nasza współpraca była dla mnie cennym doświadczeniem i zaszczytem uczenia się od tak wybitnej, utalentowanej i doświadczonej osoby, która otworzyła mi oczy na świat i ludzi oraz przede wszystkim na mnie samą oraz, która tak wspaniale przekazała mi swoją wiedzę.

Moje życie stało się o wiele łatwiejsze i wartościowe a relacje z rodziną i innymi ludźmi nabierają wspaniałego rezonansu, ponieważ jak jestem sobą jestem wspaniałą, radosną, pełną szczęścia osobą, która pragnie dzielić się tym z innymi.

Dziękuję pani Doktor i życzę wspaniałego życia oraz dużo pozytywnej energii! (AM).

+++

10.01.2019

Jeszcze raz dziękuję za 3 miesiące wspólnej pracy. Pani wyjątkowe podejście do drugiego człowieka z problemami bez oceniania i dołowania oraz dydaktyczne umiejętności było duża motywacją do podnoszenia się z niemocy.To wielka pomoc w lepszej, zdrowszej dalszej drodze mojego życia. B.K.

09.01.2019
Rozpoczynając terapię byłam ofiarą pełną stresu, lęków, rozgoryczenia, smutku i gniewu. Od lat próbowałam rozliczyć się z osobą, która mnie od dziecka krzywdziła, nie dając miłości i akceptacji, której oczekiwałam, Nie udało się, bo byłam zapętlona w niemocy.

Kiedy trafiłam do Pani dr Ewy Białek, nie spodziewałam się tak trafnej diagnozy i sposobu obejrzenia mojego JA. Zastosowana psychosynteza i wyjątkowo mądre podejście, pozwoliło mi zrozumieć, że zrezygnowałam z siebie na długie lata, pozwoliłam sobie robić krzywdę, nie kochałam siebie.

Nie potrafiłam odciąć złych więzów z Mamą, przez co odgrywałam role w cudzym teatrze.

Teraz rozumiem, że mogę sobie pomagać codziennie, pożegnać złe emocje, ludzi i zasilać się dobrą energią, swoją lub duchową ze Wszechświata. Wiem, że praca nad sobą nigdy się nie skończy, ale dzięki dr Ewie Białek mam narzędzia do budowania i realizowania „własnego”, lepszego scenariusza dla mojego życia. Wiem, że siłę mam w sobie i otaczający świat może mi pomóc i może ja komuś też. BK.


PO ROKU KURSU PSYCHOSYNTEZY (21.01.2019)

PODSUMOWANIE ROCZNEGO KURSU PSYCHOSYNTEZY

Przyglądając się mojemu poznawaniu Psychosyntezy przez ostatni rok, zauważam, jak przenika ona do mojego życia, stając się jego nieodłączną częścią. Momentami niezauważalnie, momentami burzliwie. Niektóre jej aspekty wydają mi się w tej chwili absolutnie oczywiste, niektóre nadal badam i testuję. Towarzyszyła mi w tej pracy i fascynacja i chwile zwątpienia, były momenty „wow” i niechęć do wykonywania ćwiczeń. Zawsze jednak miałam poczucie, że dzieje się coś ważnego i że znalazłam coś, czego szukałam. I że to jest jak drogocenna szkatułka, która zawiera w sobie mnóstwo skarbów, ale trzeba się dowiedzieć, jak ją otworzyć i jak korzystać z jej zawartości.

Przygotowując się do napisania tego podsumowania, przejrzałam raz jeszcze wszystkie materiały. Niektóre pobieżnie, niektóre bardziej wnikliwie. Na dłużej zatrzymałam się nad tymi dotyczącymi podosobowości. To jeden z cenniejszych skarbów – tak przynajmniej czuję na obecnym etapie. To taka baza, podstawa do tego, by lepiej poznać siebie i świat. I łapię się na tym , że już inaczej nie potrafiłabym nawet postrzegać człowieka (szczególnie w pracy, ale też w kontakcie z samą sobą). Kiedy miewam gorsze chwile, kiedy czuję, że tracę ze sobą kontakt, potrafię się zatrzymać, włączyć obserwatora i zadać sobie pytanie: „Kto się tak czuje i czego potrzebuje”? Odpowiedź przychodzi zawsze. Czasem od razu, czasem trzeba chwilę poczekać. I czekam, bo wiem, że przyjdzie, bo zaczęłam sobie ufać.

I tu pojawia się następny skarb – język symboli. Symbole pomagają lepiej zrozumieć i głębiej dotrzeć, a poza tym praca z nimi, to całkiem niezła zabawa. Niektóre towarzyszą mi od momentu ich odkrycia podczas pracy nad materiałami. Mam swojego delfina, który w trudnych momentach w pracy błyskawicznie przenosi mnie na poziom serca i współodczuwania, wystarczy, że go zwizualizuję. Mam kwiat lotosu, w którym lubię się zanurzać podczas ćwiczeń centrowania. Pojawiają się też nowe symbole, kiedy np. medytuję nad jakąś ważną kwestią.

Głębsze zrozumienie siebie dała mi również wiedza na temat typów osobowości. I może nie tyle sama wiedza, ile wewnętrzna praca z typami i ich symbolami. Do tej pory czułam opór przed jakimkolwiek kategoryzowaniem ludzi, a wszelkie typologie wydawały mi się dużym uproszczeniem. I pewnie nadal tak myślę, o ile odbywa się to na poziomie czysto umysłowym, spekulatywnym. Zobaczyłam jednak, że można inaczej, że można tego doświadczyć na głębszym poziomie. I kiedy na przykład jest potrzeba uruchomienia wewnętrznego organizatora (a nie jest to moja najmocniejsza strona i sama świadomość tego też mi pomaga), medytuję, przywołując odpowiedni symbol.

Poza korzystaniem z konkretnych narzędzi zauważyłam zmiany na bardziej ogólnym poziomie i to jest chyba najbardziej cenne. Czuję to tak, jakbym się bardziej uwrażliwiła na świat i ludzi. To nawet trudno opisać słowami, bo to poczucie nie pochodzi z głowy, bardziej z serca. Zdałam sobie z tego sprawę, spędzając urlop w Indonezji i przyglądając się tamtejszym mieszkańcom. Bardzo silnie odczuwałam momentami smutek i współczucie dla tych ludzi z powodu dużej komercjalizacji Bali. Czułam, że sama biorę udział w tym procederze jako turysta i zadawałam sobie pytanie, czy mam do tego prawo … Widziałam, jak radośni i otwarci są mieszkańcy mniej uczęszczanych przez turystów regionów i jak inaczej to wygląda w turystycznych kurortach. Niektórzy mówią, że dzięki turystom tubylcy mają pieniądze, mogą godniej żyć, a ja sobie myślę, czy aby na pewno? I co to jest szczęście i godność? Coraz częściej zadaję sobie tego typu pytania, pytania o transpersonalne wartości. I zauważam, że zaczyna to znajdować odbicie w moich relacjach z innymi, bo staję się bardziej uważna na drugiego człowieka.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to pewien etap drogi, choć tyle dobrego już się na niej wydarzyło. Wiedza o tym, co jeszcze domaga się oglądu, czy pracy, też jest tu dużą wartością. Ciągle się uczę, co moje, a co nie moje i Psychosynteza bardzo mi w tym pomaga. Z większą akceptacją podchodzę do własnych słabości, więcej we mnie cierpliwości i spokoju. Świadomość tego, że to ja dokonuję wyborów jest dla mnie kluczowa. Wybieram więc dalsze podążanie drogą Psychosyntezy i serdecznie dziękuję za towarzyszenie mi w tej drodze

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PODSUMOWANIA POSZCZEGÓLNYCH SESJI CZĄSTKOWYCH

10.01.2019 (od szóstej sesji w dół. Razem jest 13 sesji)  A.M.

VI raz: Ciało coraz lepiej. Głowa także lepiej. To jest to, czego potrzebuję!!!

V raz: Coraz lepiej. Poprawa w nogach

IV: Bardzo dobrze!!!

III: Było to bardzo pozytywne doświadczenie. Ostatnia sesja bardzo mi pomogła. To działa!!! Super!!!

II: To ułatwi mi życie!!!

.....................................................................................................................................

Sesje od stycznia 2018 r. 3-miesiące

1 sesja: Pod koniec znacznie lepszy nastrój niż na początku. SUPER!!!!

22.01. Staram się koncentrować na tym, co się we mnie dzieje. Czasem próbuję jeszcze uciekać.

5.02. Jestem niecierpliwy. Już chciałbym wszytsko osiągnąć...Bardzo to było sympatyczne

12.02. Podobało mi się

19.02. To wszystko razem i to, co się dzieje w moim życiu jest połączone!! SUPER!

26.02. Dobrze się czuję. Pod koniec. Było ciekawie. Muszę przetrawić. To jest sedno - o co chodzi~!

19.03. Ciekawie. Dużo się działo!

19.04. Czuję się kompletny!!! Odkomplikowałem życie!!!