Nowe trendy w biznesie, a trzymanie się starego paradygmatu. Droga do sukcesu czy kryzysu?

Nowe trendy w biznesie dotyczą innowacyjnego i integracyjnego podejścia do człowieka. Produkt przechodzi na drugą pozycję, podobnie jak informacja, która wykorzystuje korzyści jego dla klienta, co zmusza człowieka do kupowania niechcianego produktu. Żyjemy w czasach rozwoju świadomości, gdzie ludzie coraz bardziej rozumieją nie tylko siebie, ale także swoje głębokie potrzeby, odkrywają je i podążają za nimi, a kolejny produkt nie jest im do tego już potrzebny. Dzieje się to na wielu płaszczyznach życia. Nabierają znaczenia natomiast usługi osobiste, dotyczące ich samych, swego osobistego stanu zdrowia, witalności, potrzeby zatrzymania czasu (anti-aging), dobrostanu (wellness, wellbeing). Te potrzeby odsłaniają w nich coraz głębiej skrywane – chęci bycia z bliskimi, czerpania radości z życia, podróży, realizowania pasji, a wreszcie łączenia pasji z własną pracą. To ona ma być „pracą życia”,  a więc tym, co mają dawać z siebie innym, a nie kolejne produkty czy usługi, które są dalekie od nich, od ich indywidualnych zainteresowań i oddalają ich coraz bardziej od siebie i tego, co kochają najbardziej.

Ludzie coraz bardziej zauważają też, że sukces materialny, osiągany dotychczas w swej zawodowej pracy, nie daje im jednak spełnienia, jest jakby „płaski”, i w zasadzie, gdy zaczynają się tym ekscytować, być na fali, zaczynają tracić nie tylko pieniądze na zbędne produkty, czy kontakty, ale także popadają w coraz to inne nałogi, zmieniają partnerów, doprowadzają do rozpadu rodziny, domu, a wreszcie „lądują” u psychoanalityków, którzy pokazują im problem, rozbierając ich na części, nie składając ich potem w całość siebie. Takiemu życiu, jak i podejściu terapeutycznemu brak najważniejszego – duchowego wymiaru, który dopiero składa człowieka w jedną całość, nadaje jego życiu sensu i znaczenia. Nie wystarcza okazjonalne podążanie do kościoła i pobieżne powtórzenie za innymi ludźmi słów modlitwy. Ona bowiem nie wychodzi z głębi, jest tylko powierzchownym podążaniem „za stadem”, a potem zapominaniu o tym, co to znaczy dla własnego życia. To właśnie odbija się w życiu, w braku jego głębi, w braku zrozumieniu, że każdy człowiek został powołany do tego, aby zrealizował własne talenty, dając je w służbie innym. Taka osoba wkrótce traci pracę, a cała „jej piwnica” wylewa się na zewnątrz, dając głęboki stan de-presji, a więc pogrążenie się we własnych, nierozwiązywanych przez latach problemach, a jedynie „chowaniu ich pod dywan” w pędzie za materialnym dobrobytem. Tu dochodzi do absolutnego stanu braku wellness, a wręcz konieczności terapii i zrozumienia, że życie zostało postawione na głowie i potrzeba je teraz odwrócić do góry nogami.

Wytrawni terapeuci, a szczególnie coachowie życiowi z nurtu
integralnego (psychologia transpersonalna, psychosynteza) widzą cały proces takiej osoby jak na dłoni, jej powolne „spadanie” po równi pochyłej. Każdy ruch jej jest pokazywaniem kierunku, w którym podąża. Nie sposób jednak pomóc nikomu, jeśli osoba sama nie chce sobie pomóc. Ona musi dostrzegać to, co przynosi jej życie, szczególnie trudne, bolesne doświadczenia i zacząć oglądać problem „od własnego końca”. Tymczasem takie osoby z reguły szukają błędu czy winy w innych osobach, zrywają kontakty, a same brną coraz dalej i głębiej do własnej zagłady. To objawia się w ciele fizycznym, w narastających dolegliwościach bólowych w różnych miejscach, jak i na poziomie emocjonalnym i duchowym, gdy czuje cierpienie z powodu czegoś, co dostrzega w innej osobie. Tymczasem to jest w niej, a nie w innych, ponieważ to ona zaczyna cierpieć i w niej kryją się wszystkie odpowiedzi i rozwiązania, aby jak najszybciej wyruszyć z powrotem do Wellness. Fundamentalna zasada psychosyntezy jest tu absolutnie na miejscu: "gdy coś przychodzi na czas – jest to edukacja, gdy za późno – to terapia”. Zajrzyj więc w siebie, na jakim poziomie świadomości jesteś? Czy jesteś gotowy na edukację, czy będziesz zmuszony niebawem do terapii? Pomiędzy – jest synteza (psychosynteza) – pozbieranie siebie, rozczłonkowanego na kawałki, do jednej całości. Wtedy zaczynasz ZDROWIEĆ. I tu zaczyna się WELLNESS, początek Twojej życiowej drogi do prawdziwego sukcesu. Stamtąd nie ma już odwrotu. Realizujesz siebie w pracy i życiu osobistym – jednocześnie.

Warto to wiedzieć i wrócić, póki jeszcze nie jest za późno, bo potem trzeba już tylko terapii. A potem może być już za chwilę. Niewiedza czy ignorancja nie zwalnia od skutków na sobie, we własnym życiu.